czwartek, 11 czerwca 2015

7 moich kuchennych grzechów głównych i nagi* Jack Nicholson

Kuchnia ( w zasadzie kuchenka) jaka jest, każdy widzi:

moja wymarzona w krzywym obiektywie :)

Lubie gotować-czarować, a najbardziej lubię gotować dla ludzi.
Nie dla siebie! Dla siebie, to lubię jak mi ktoś ugotuje :)

Marzyła mi się duża jasna kuchnia z ceramicznym zlewem i wyspą na środku.
Ogromny stół z  drift wood drewna, i wiklinowe krzesła.
Istny Hamptons Home! Taki jak w "Something Gotta Give". Znacie? Lubicie?

klik
Skłonna nawet byłam zaakceptować paradującego półnago Jacka Nicholsona.

Tymczasem plan naszego mieszkania, wcale nie wskazywał na to, aby kiedykolwiek udało się tam zmieścić Jacka Nicholsona  chociaż pół wyspy.
Ileż nieprzespanych nocy spędziłam nad planem naszej kuchni-to-be. Ileż rozterek, samobójczych myśli, wyrzuconych przez okna laptopów z nieudolnymi wizualizacjami w IKEA plannerze.

Nie ma wyspy i nie będzie! Na złość mamie odmroziłam sobie uszy i popełniłam takie oto 7 kuchennych grzechów głównych:

1. drewniane blaty, tak to prawda, co mówią plotki zawistnych użytkowników blatów z plastiku, rysuje się to-to, szczerbi, zostają plamy. Tak, to prawda, co mówią wielbiciele: ciepło naturalnego drewna rekompensuje z nawiązką jego mankamenty.
drewniane blaty zawalone cudnymi "przydasiami"


2. cegła na ścianie ( ja ciągle o tej cegle, prawda? kocham! ) moje życiowe osiągnięcie w dziedzinie dekoracji wnętrz, hehe :P


3. pojedynczy zlew ( i w dodatku stoją w nim ogórki!) zlew z przypadku, nie z wyboru, ot inny by się tu nie zmieścił :( Jest za mały, bez ociekacza, wymusza nieustanne wycieranie.
zlewik, ogórki i koszmarne zdjęcie srajfonem

4. duży okap ze stali nierdzewnej i w ogóle dużo niklowanych elementów, których nie umiem/(nie chce mi się ) nieustannie czyścić.
Wyglądają pięknie lecz jak każda ślicznota wymagają nieustannej troski, a to kurzyk wytrzeć, a to polereczkę zrobić, a to odcisk paluszka odtłuścić.
Mówię Wam, nieustanny lifting, botoks i panika: co powiedzą dziennikarze, kiedy gwiazda nie będzie do końca doskonała i fota na pudlu obnaży cellulitis.
okap, kurzu nie widać, i to nie dlatego, ze go nie ma :P
5. niezbudowane ściany nad blatem ( taka schizofrenia, nie lubię górnych szafek, bo zagracają przestrzeń i nienawidzę jak cokolwiek stoi na blacie:)) zaraz zacznę przechowywać kuchenne "przydasia" w garażu!

6.  białe fronty mebli
Czy białe meble są nadal uważane za totalną kuchenną fanaberię ( wg Magistra Od Wszystkiego**), czy są jednak tak bardzo modne, że aż nikt nie zauważa, że szorować trzeba codziennie?
Czy to jeszcze grzech mieć białą kuchnię, czy też nie-białe są tak de mode, że szorowanie białych frontów to nie strata czasu tylko kuchenna hipsterka?

7. białe ściany bez kafelków
to z lewej, to biała ściana, i uwierzcie mi, nie chcecie zobaczyć ściany obok zmywarki :(
sama nie wiem, dlaczego, ta ściana się tak brudzi?!
jakieś pomysły?

Jakie jeszcze błędy można było popełnić w naszej kuchni?
- drewniana podłoga ( jest!)

Te piękne szare skorupki kupiłam u mojej sąsiadki z ulicy, tu.
Lubię sobie pomacać skorupki, zrażona zakupami przez internet wolę osobiście zdecydować.

* podobno golizna w tytule się przekłada na ilość czytelników :D 
**czyli mojej mamusi (ostatnia publikacja: "Moje jedynie słusznie poglądy na wszystko")

11 komentarzy:

  1. Bardzo fajna kuchnia. Świetne połączenie drewna, cegły i białych frontów - moim zdaniem to był dobry wybór, a co do drewnianych podłóg w kuchni - mam uwielbiam i wszystkich namawiam. Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Jestem fanka naturalnych materiałów i wykończeń. W końcu wszystko się starzeja, nawet ja :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. masz babo placek! no to klops! it's over now! poprawiam, dopisuję!

      Usuń
  3. Uśmiałam się do łez! Jako posiadać bieli w kuchni od lat będę nieobiektywna :D Ma się to i się to lubi :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebisty post. Mało takich. Ten jest wart mojego czasu nad nim :). Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje posty są zajebistsze. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale bloga przeczytałam "od deski do deski". Pozdrawiam równiez :))

      Usuń
  6. No przepięknie! I z cudnym komentarzem :-). Ad. 1 - no właśnie, mankamenty mnie nie są w stanie zniechęcić do marzeń o drewnianym blacie, a że będę walczyć z realiami? Z białymi kanapami walczę i nie żałuję, to i z drewnianym blatem powalczę :D, Ad. 5 - w mojej kiedyś 100% nowej kuchni na pewno nie będę miała górnych szafek i też nie lubię mieć pozastawianych blatów - półki, otwarte półki to dla mnie wyjście z sytuacji, poza garażem oczywiście ;-), Ad. 6 - białe fronty wyłącznie, wolę myć widoczny brud, niż przyklejać się do niewidocznego :P, poza tym białe są najpiękniejsze - u Ciebie w zestawieniu z drewnianymi blatami i cegłą ścian (nie martw się, kiedyś się dorobicie kafelków ;-)) - genialnie po prostu.
    I jeszcze: pojemnik na sól szary oraz deskę tylko w wersji jaśniejszej mam na liście "z Polski", a u Twojej sąsiadki w sklepiku robiłam już kilkakrotnie zakupy online (i na pewno jeszcze zrobię :-)) i taaaak Ci zazdroszczę, że możesz na żywo :-).
    Naprawdę świetnie wyszła Ci kuchnia, piękna!
    Ps. Dom z tego filmu? Wielka inspiracja :-)
    Ps. bezsenne noce, tony szkiców, sraczka decyzyjna - przerabiam to na każdym etapie remontu, przy każdym zakupie, szczególnie, że zwroty w moim przypadku nie wchodzą w grę - trochę za daleko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako posiadaczka ograniczonych zasobów i nieograniczonej chęci porządkowania światka wokół siebie doskonale rozumiem, ze brak możliwości zwrotów jest bolesny. Ale wiesz co? Mogę macać za Ciebie!

      Usuń